Ryszarda Bielicka-Celińska - cztery dekady, które zostają z widzem

Ryszarda Bielicka-Celińska - cztery dekady, które zostają z widzem

FOT. Teatr Zagłębia Sosnowiec

Na scenie Teatru Zagłębia od lat potrafi połączyć ciepło, poczucie humoru i wyrazisty charakter. Ryszarda Bielicka-Celińska świętuje 40-lecie pracy aktorskiej, a jej role pokazują, że scena wciąż może być miejscem spotkania, niespodzianki i ważnych emocji. 🎭

  • Jedna uroczystość w domu kultury otworzyła drogę na scenę
  • „40 lat na scenie” prowadzi przez role pełne kontrastów
  • Mimo doświadczenia nadal traktuje tremę bardzo serio

Jedna uroczystość w domu kultury otworzyła drogę na scenę

Pierwszy impuls pojawił się jeszcze w szkole podstawowej. W ósmej klasie Ryszarda Bielicka-Celińska dostała zadanie przygotowania uroczystości z okazji nadania sztandaru swojej szkole. Nie ograniczyła się do organizacji - poprowadziła wydarzenie i recytowała wiersze.

„Kiedy byłam w 8. klasie szkoły podstawowej, dostałam trudne zadanie. Poproszono mnie o przygotowanie dużej uroczystości w domu kultury z okazji nadania sztandaru mojej szkole. To wydarzenie miałam nie tylko przygotować, ale też poprowadzić i recytować wiersze. Wyszło wspaniale. Stwierdziłam, że skoro tyle energii i czasu poświęciłam wtedy scenie, to spróbuję na niej zostać”

Ten szkolny występ okazał się czymś więcej niż jednorazowym zadaniem. Bielicka-Celińska rzeczywiście została na scenie. Debiutowała w Teatrze Wybrzeże w sztuce „Pan Damazy” w reżyserii J. Afanasjewa w 1983 roku. Później współpracowała między innymi z Teatrem Rozrywki w Chorzowie , Teatrem Śląskim w Katowicach i teatrem im. Siemaszkowej w Rzeszowie.

„40 lat na scenie” prowadzi przez role pełne kontrastów

Z Teatrem Zagłębia aktorka jest związana od 1997 roku. W Sosnowcu stworzyła bohaterki bardzo różne, ale zawsze wyraziste. Była zadziorną Nadią w „Pomocy domowej”, troskliwą nianią Maryną w „Komedii. Wujaszku Wanii”, a także Parnell, matką Orgona w „Tartuffie”. W „Tajemniczym ogrodzie” pojawiła się jako mama Dicka i Marty - pełna ciepła, kobiecości i wewnętrznej siły.

Ta różnorodność dobrze pokazuje jej aktorski warsztat. Bielicka-Celińska nie buduje postaci wyłącznie po to, by efektownie wypaść na scenie. Zależy jej, aby bohaterka zostawiła widzowi coś więcej - myśl, emocję albo pytanie, które wróci po spektaklu. ✨

Mimo doświadczenia nadal traktuje tremę bardzo serio

Cztery dekady grania nie sprawiły, że zniknęło napięcie przed występem. Aktorka wciąż mówi o tremie i odpowiedzialności za publiczność. Każdy wieczór w teatrze może być dla widza ważny, nawet jeśli na scenie ogląda komedię albo historię pozornie odległą od własnego życia.

„Czuję się bardzo odpowiedzialna za widza. Na widowni zasiada około 300 osób. To może być dla nich ważny moment w życiu. Zwykle idzie się do teatru po to, aby wyjść o coś bogatszym a moim zadaniem jest sprawić, żeby właśnie każdy widz wyniósł stąd coś wartościowego”

Właśnie w tym podejściu kryje się siła jej scenicznych ról. Mogą bawić, wzruszać, irytować albo zaskakiwać, ale nie przechodzą obok widza obojętnie. A skoro po 40 latach aktorka nadal myśli przede wszystkim o tym, co publiczność zabierze ze sobą do domu, scena Teatru Zagłębia ma dobry powód, by świętować razem z nią. 🎟️

na podstawie: Teatr Zagłębia Sosnowiec.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Teatr Zagłębia Sosnowiec). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.