Mundur zdejmiesz, instynkt zostaje. Sosnowiecki drogówkarz znów działał po służbie

Mundur zdejmiesz, instynkt zostaje. Sosnowiecki drogówkarz znów działał po służbie

FOT. KMP w Sosnowcu

Mł. asp. Sebastian Warliński z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu przejeżdżał w poniedziałek ulicą Mościckiego. Miał urlop. Zamiast odpoczywać, uratował życie.

Kobieta leżała na chodniku w centrum miasta. Atak epilepsji. Warliński nie zwlekał - zatrzymał się, wezwał pogotowie ratunkowe, zabezpieczył poszkodowaną. Monitorował jej oddech do przyjazdu medyków. Świadkowie pomogli.

To nie pierwszy raz, gdy ten policjant reaguje po zdjęciu munduru. W ubiegłych latach dwukrotnie ujął nietrzeźwych kierowców w czasie wolnym od służby. Raz po kolizji, raz podczas zwykłego dnia.

Komenda Miejska Policji w Sosnowcu potwierdza: mł. asp. Warliński pracuje w drogówce. Tam liczy się refleks i czujność. On przenosi te cechy na ulicę - nawet gdy państwo nie płaci za czas pracy.

Służby ratunkowe doceniają takie interwencje. Każda minuta przy epilepsji może decydować o zdrowiu. Warliński znał procedurę, zastosował ją, oddał pacjentkę pod opiekę medyków.

Czy to wyjątek? W policyjnych raportach regularnie pojawiają się podobne historie. Mundurowi interweniują poza zmianą, często anonimowo. Ten sosnowiecki drogówkarz ma już na koncie trzy udokumentowane przypadki - i pewnie więcej, o których nikt nie usłyszał.

Pytanie brzmi: czy instytucja wykorzystuje tę gotowość, czy tylko notuje? Warliński działał sam, bez radia, bez wsparcia kolegów. Urlop to czas odpoczynku - tylko czy da się odpoczywać, widząc człowieka w potrzebie?

na podstawie: Policja Sosnowiec.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (KMP w Sosnowcu). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.